Czasem głupi traf sprawia, że wpada nam w ręce coś bardzo niepozornego, coś, obok czego normalnie przeszlibyśmy obok.
Coś, co wydaje się zupełnie "nie w naszym guście".
I coś, co już po chwili uznajemy za niesamowite!
Tak było i u mnie. Przeglądając nowości na Legimi mignął mi pewien tytuł. Niby zawiesiłam na nim dłużej oko przez żywioł, który uwielbiam, jednak ostatecznie machnęłam ręką.
"Pewnie jakaś kolejna obyczajówka i romans. Nie mam na to teraz ochoty", pomyślałam.
Później zaczęły się moje małe problemy z aplikacją, więc o tej pozycji zwyczajnie zapomniałam.
Jednak ewidentnie było mi pisane ją przeczytać, bo nieco później w relacji Beatki z Opowiem Ci znów usłyszałam o tym tytule.
Tego samego dnia, kiedy już mogłam korzystać z Legimi jak Jasność przykazała, pobrałam sobie grzecznie ową książkę i...
Cóż.
Przedstawiam: "Kazanie ognia" Jamie Quatro.
Maggie Ellmann to mężatka z dwudziestoletnim stażem i dwójką dzieci. Wykształcona, otoczona rodziną i miłością.
Mogłoby się wydawać - życie idealne.
Kiedy jednak spotyka na swojej drodze James'a to idealne życie się zmienia. Ona się zmienia.
Okazuje się, że nic nie jest takie proste.
Jak to się skończy?
Maggie pokazuje nam, co działo się w jej wnętrzu. Co czuła, co myślała, z jakimi dylematami się zmagała.
Dostajemy w tej pozycji niesamowicie poruszający obraz emocjonalnych rozterek kobiety, która jest rozdarta między obowiązek i moralność, a chęć podążenia za swoim pragnieniem i temu, by ulec pożądaniu.
Dostajemy przepyszną mieszaninę rozważań filozoficzno-teologicznych, połączonych z autorefleksjami bohaterki na ich temat.
Daje to piękny obraz, jak człowiek popełniwszy coś, co jest uznawane za złe, próbuje się usprawiedliwiać, dopasować teorie do swoich działań, by choć trochę lepiej wypaść.
Jesteśmy razem z nią, poznajemy całą historię, która może wywoływać różne emocje, ale nie pozostawi nas obojętnymi.
Co by jednak nie mówić, książka nie jest dla każdego.
Ja osobiście byłam nią oczarowana. Język jakim została napisana, to, w jaki sposób bohaterka przekazywała całą historię sprawiało, że z trudem ją odkładałam.
Choć sama jestem jeszcze panną, to mimo wszystko były momenty w których mogłam się z odczuciami bohaterki utożsamić, a czytając, zaczęłam zastanawiać się nad 35-letnim małżeństwem moich rodziców.
Przyznam szczerze, miałam bardzo mieszane uczucia odnośnie głównej bohaterki i jej zachowania. jednej strony byłam w stanie ją zrozumieć, a z drugiej co tu dużo mówić, potępiałam ją za to, co zrobiła.
Nie jest to książka łatwa, ani lekka w przekazie, to z pewnością. Jednak uważam, że warto po nią sięgnąć.
Choćby po to, by sprawdzić, czy nie znajdzie się w niej czegoś dla siebie.
Mieliście już styczność z tą książką?
Macie swoje przemyślenia? Dajcie koniecznie znać w komentarzu!
I niezmiennie zapraszam Was na mój Instagram!
Do zobaczenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz