Szukaj na tym blogu

czwartek, 14 lutego 2019

22. "O psie, który wrócił do domu" - W. Bruce Cameron

Pamiętacie, jak przy recenzji "Kazanie ognia" wspominałam, że książka właściwie przypadkiem wpadła mi w ręce?

Z tą, o której chcę Wam opowiedzieć dzisiaj było podobnie. Gdzieś usłyszałam ten tytuł, kątem oka zobaczyłam zwiastun filmu, mignęła mi okładka.

Jednak dopiero tak naprawdę dzięki Czytaczowi i jego recenzji stwierdziłam: kurczę, to może być fajne!

Chwilkę poczekałam i jak tylko pojawiło się na Legimi, przeczytałam.

Dziś Wam przedstawiam: "O psie, który wrócił do domu".







Denver, czasy współczesne. Bella to znajdka, mieszaniec, którą przygarnia młody chłopak Lucas, ocalając tym samym od śmierci.
Przez dłuższy czas sunia żyje spokojnie, kochana przez swojego pana i jego matkę.

Jednak kiedy Lucas zadziera z ludźmi mającymi za nic życie zwierząt, jej życiu zaczyna zagrażać poważne niebezpieczeństwo.

By chronić ukochaną suczkę, chłopak podejmuje decyzję o wywiezieniu jej na jakiś czas daleko od dotychczasowego domu. Chce dać sobie czas by obejść panujące przepisy, bo te inni chcą niesłusznie wykorzystać przeciwko psiakowi.

Bella jednak, tęskniąc za swoim człowiekiem i nie rozumiejąc, dlaczego ich rozdzielono, postanawia na własną rękę wrócić.

I tak zaczyna się jej pełna przygód podróż.




Każdy, kto wejdzie na mój Instagram od razu zobaczy, że ze mnie kociara. Jednak choć koty to dla mnie numer jeden, pozostałe zwierzęta są niewiele niżej.

Uwielbiam wszystkie, mieszkając u rodziców mam dwa kocury i pięknego psiaka.

Dlatego momentami bardzo ciężko czytało mi się "O psie...".

I nie, od razu uprzedzam, książka technicznie jest napisana naprawdę świetnie! Język jest lekki i bardzo obrazowy, a narracja Belli niesamowicie urocza i rozczulająca. Sunia, którą Cameron wykreował to naprawdę przeurocze i mega słodkie stworzenie.

Ale te emocje...
No właśnie. Ładunek emocjonalny, jaki niesie ze sobą ta pozycja sprawiał, że czasem musiałam ją na chwilkę odłożyć, by ochłonąć.
Szczególnie gdy pojawiało się zagrożenie dla głównej bohaterki.

Miało się (a przynajmniej ja miałam) ochotę wejść do tej historii i tak porządnie trzepnąć kilka osób po głowie. Mówiąc delikatnie.

Osobiście nie rozumiem i nie chcę zrozumieć ludzi, którzy krzywdzą zwierzęta, uważając je za coś gorszego.
Dla mnie nie ma większej głupoty.

Mając dwa koty i psa widzę, jak wiele my ludzie możemy się od zwierząt nauczyć. Choćby przywiązania.

Nie wiem, czy mój psiak byłby w stanie przebyć tak długą trasę jak Bella, by wrócić do domu, ale wiem, że bez niego i pozostałej mruczącej dwójki nasze życie byłoby... strasznie puste.



Dlatego bardzo się cieszę, że powstają książki o zwierzętach. I nie mogę tu nie wspomnieć o cyklu od James'a Bowena o kocie Bobie!
Jeśli lubicie w książkach bohaterów zwierzęcych, to koniecznie również po to sięgnijcie!

A ja wam polecam "O psie, który wrócił do domu", mnóstwo wzruszeń i dobra lektura gwarantowane!


Czytaliście już? A może widzieliście film?
Dajcie koniecznie znać!


Do zobaczenia!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz