Hej, hej!
Wracam do was po małej świątecznej przerwie, gdzie nawał pracy sprawił, że musiałam opuścić post.
Ale teraz wracam do zwykłego co tygodniowego publikowania!
Podejrzewam, ze większość z Was zna opowieść o Kaju i Gerdzie - Królową Śniegu, oraz o dziewczynce z zapałkami, prawda?
Te dwie baśnie Hansa Christiana Andersena to jedne z klasyków zimowych historii.
A gdyby tak ktoś przeniósł je na nasze, współczesne podwórko? Przy okazji dotykając masy ważnych i obecnie istniejących problemów i kwestii?
Ktoś właśnie to zrobił. I tym kimś jest Arek Borowik.
Przedstawiam: "Wnętrza wypalone lodem".
Książka tak naprawdę składa się z czterech części.
Najpierw mamy wręcz komediowy prolog, którego bohater wpada w pracy w kłopoty, bo... nie może się rozgrzać. Chcąc udobruchać szefa, zaczyna opowiadać.
Tu przenosimy się do historii Gerdy i Kaja. Historii nieco innej, niż ta, która znamy, bo Gerda i Kaj, a właściwie Kajetan, to mama i syn.
Oczywiście, pojawia się też Królowa Śniegu i motyw porwania, a potem poszukiwań.
Później znów wracamy na krótko do postaci z prologu, a nasz zmarznięty bohater zaczyna drugą opowieść.
Tym razem o staruszce Danucie, której historię poznajemy głownie przez jej wspomnienia.
Kim okazała się być Królowa Śniegu? Jakie trudności musiała przejść Gerda i czy udało jej się odnaleźć Kaja?
I w czym historia Doroty przypomina tę z "Dziewczynki z zapałkami"?
O tym przekonajcie się sami!
Przyznam szczerze, że dodając tą pozycję do swojej urodzinowej listy nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać.
Również zaczynając czytać nie byłam przygotowana na to, co będzie dalej. Z każdą stroną jednak nie dość, że byłam coraz bardziej zaskoczona, w bardzo pozytywnym sensie, to coraz bardziej się wciągałam.
Styl Borowika jest bardzo przyjemny, a dzięki dobrej treści, tekst niemal się pochłania.
Autor wie, jak zagrać na emocjach, to bez dwóch zdań. No i jego humor!
Moim zdaniem też mistrzowsko zaadoptował motywy z baśni Andersena do współczesności, pokazując bardzo trafnie pewne bardzo aktualne dziś problemy: samotności, rodzicielstwa i tego, jak wiele człowiek jest w stanie zrobić by spełnić swoje pragnienia.
Mnie osobiście obie historie niesamowicie poruszyły. Z całej siły kibicowałam Gerdzie, oraz niezwykle żal było mi Danuty.
Nie jest to najlepsza lektura na czas Bożego Narodzenia, jeśli chcemy poczuć świąteczny klimat, a właśnie tuż przed świętami ją skończyłam, jednak zdecydowanie ją polecam!
Oczywiście, o ile nie boicie się emocjonalnego przeczołgania.
A może już czytaliście tą pozycję?
Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, czy zetknęliście się już z tym autorem i serdecznie zapraszam Was też na mój Instagram!
Do zobaczenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz