Szukaj na tym blogu

sobota, 29 grudnia 2018

15. "Wnętrza wypalone lodem" - Arek Borowik

Hej, hej!

Wracam do was po małej świątecznej przerwie, gdzie nawał pracy sprawił, że musiałam opuścić post.
Ale teraz wracam do zwykłego co tygodniowego publikowania!


Podejrzewam, ze większość z Was zna opowieść o Kaju i Gerdzie - Królową Śniegu, oraz o dziewczynce z zapałkami, prawda?

Te dwie baśnie Hansa Christiana Andersena to jedne z klasyków zimowych historii.

A gdyby tak ktoś przeniósł je na nasze, współczesne podwórko? Przy okazji dotykając masy ważnych i obecnie istniejących problemów i kwestii?

Ktoś właśnie to zrobił. I tym kimś jest Arek Borowik.

Przedstawiam: "Wnętrza wypalone lodem".






Książka tak naprawdę składa się z czterech części.

Najpierw mamy wręcz komediowy prolog, którego bohater wpada w pracy w kłopoty, bo... nie może się rozgrzać. Chcąc udobruchać szefa, zaczyna opowiadać.

Tu przenosimy się do historii Gerdy i Kaja. Historii nieco innej, niż ta, która znamy, bo Gerda i Kaj, a właściwie Kajetan, to mama i syn.
Oczywiście, pojawia się też Królowa Śniegu i motyw porwania, a potem poszukiwań.

Później znów wracamy na krótko do postaci z prologu, a nasz zmarznięty bohater zaczyna drugą opowieść.
Tym razem o staruszce Danucie, której historię poznajemy głownie przez jej wspomnienia.

Kim okazała się być Królowa Śniegu? Jakie trudności musiała przejść Gerda i czy udało jej się odnaleźć Kaja?
I w czym historia Doroty przypomina tę z "Dziewczynki z zapałkami"?

O tym przekonajcie się sami!


Przyznam szczerze, że dodając tą pozycję do swojej urodzinowej listy nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać.
Również zaczynając czytać nie byłam przygotowana na to, co będzie dalej. Z każdą stroną jednak nie dość, że byłam coraz bardziej zaskoczona, w bardzo pozytywnym sensie, to coraz bardziej się wciągałam.

Styl Borowika jest bardzo przyjemny, a dzięki dobrej treści, tekst niemal się pochłania.
Autor wie, jak zagrać na emocjach, to bez dwóch zdań. No i jego humor!

Moim zdaniem też mistrzowsko zaadoptował motywy z baśni Andersena do współczesności, pokazując bardzo trafnie pewne bardzo aktualne dziś problemy: samotności, rodzicielstwa i tego, jak wiele człowiek jest w stanie zrobić by spełnić swoje pragnienia.

Mnie osobiście obie historie niesamowicie poruszyły. Z całej siły kibicowałam Gerdzie, oraz niezwykle żal było mi Danuty.

Nie jest to najlepsza lektura na czas Bożego Narodzenia, jeśli chcemy poczuć świąteczny klimat, a właśnie tuż przed świętami ją skończyłam, jednak zdecydowanie ją polecam!

Oczywiście, o ile nie boicie się emocjonalnego przeczołgania.


A może już czytaliście tą pozycję?
Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, czy zetknęliście się już z tym autorem i serdecznie zapraszam Was też na mój Instagram!

Do zobaczenia!


niedziela, 16 grudnia 2018

14. "Denar dla szczurołapa" - Aleksander Michalak

Lubicie Indianę Jones'a?
Znacie legendę o szczurołapie?

Jeśli tak, dzisiaj będę miała coś dla was!

O tej swojego czasu, podobnie jak o "Nie odpuszczaj" było głośno na Instagramie i przyznam, że słusznie.
Ja skorzystałam z bardzo dobrej oferty wydawnictwa Replika na KTK i wtedy udało mi się ją nabyć.

Zapraszam na recenzję: "Denar dla szczurołapa"





Gabor Horthy to węgierski doktor orientalistyki, a okazjonalnie awanturnik i miłośnik dobrych win. Pewnego dnia natrafia na zagadkę związaną ze średniowieczną legendą i profesorem, nad dorobkiem którego miał zacząć pracować.

To, co z pozoru wydaje się dziwactwem starszego naukowca szybko okazuje się o wiele bardziej zawiłe i niebezpiecznie.

Co przyniesie Horthy'emu dążenie legendy? Jaką rolę odegrają dawna miłość Gabora i nowo poznana pani doktor?

Zachęcam was do przeczytania!

Mnie ta historia bardzo wciągnęła. Choć czasem krzywiłam się na zachowanie głównego bohatera, to sama akcja była niesamowita!

Każdy odkrywany element tej opowieści sprawiał, że otwierałam szerzej oczy ze zdumienia. I podziwu dla wyobraźni autora.

Pamiętałam jeszcze z dzieciństwie, choć trochę mgliście, historię o szczurołapie, ale to, jak przemienił ją pan Michalak! Po prostu cudo!

Jedynie koniec był dla mnie ciut mało satysfakcjonujący, ale to już moje babskie odczucia.

Klimat jest po prostu cudowny. Autor doskonale oddaje duszne i upalne miejsca Wschodu, oraz deszczową aurę Wielkiej Brytanii.
Czytając doskonale mogłam odczuć atmosferę miejsca w którym aktualnie był Gabor.

Zdecydowanie polecam tą pozycję miłośnikom przygodówek z nutą historii i fantastyki.

Ja bawiłam się świetnie!

A może już czytaliście? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jakie są wasze odczucia!
No i zapraszam na mój Instagram!

Do zobaczenia!

niedziela, 9 grudnia 2018

13. "Nie odpuszczaj" - Harlan Coben

O tej książce swojego czasu było dość głośno.

Mówiło o niej sporo osób na Instagramie, bo z tego co zauważyłam, autor ma spore grono fanów. Więc kiedy byłam na Krakowskich Targach Książki i miałam możliwość nabyć ją w dość okazyjnej cenie i bardzo ładnym wydaniu, nie wahałam się, zwłaszcza, że było to wydanie w twardej oprawie i z ciekawą okładką.

W moim przypadku był to pierwszy kontakt z tym autorem, ale już wiem, że nie ostatnim.

Przedstawiam: "Nie odpuszczaj" Harlana Cobena.









Wydane w październiku tego roku przez wydawnictwo Albatros.

Napoleon "Nap" Dumas jest policjantem w niewielkim amerykańskim mieście. Poznajemy go, gdy próbuje pogodzić się ze śmiercią swojego bliźniaka, Leo.
Nieoczekiwanie, demony przeszłości dopadają go z całą swoją siłą. Mimo przeszkód, Dumas zaczyba na nowo drążyć, doprowadzając do rozwiazania sprawy, która nie dawała Napowi spokoju przez poprzednie piętnaście lat.

Kto był tak naprawdę winny śmierci Leo i jego dziewczyny?
Kto powróci po latach, by wywrócić świat głównego bohatera?
I co do tego ma tajemnica państwowa?

Przekonajcie się sami!

Przyzam wam, że zaczynałam tą książkę z nieco mieszanymi uczuciami.
Z jednej storny byłam ciekawa, czy te zachwyty Cobenem są zasłużone, z drugiej jednak mój sceptycyzm rósł.

I do mniej-więcej połowy była to po prostu całkiem przyjemnie napisana powieść z dość ciekawym bohaterem.
Bo trzeba przyznać, że dzięki formie narracji naprawdę dobrze poznajemy Napoleona Dumas.

Jednak w jednej chwili akcja nabiera takiego tempa, że ciężko było mi się oderwać!

Zaginione osoby, rządowa tajemnica, śmierć dwójki nastolatków, która nagle przestaje być tylko wypadkiem...
Nasz bohater wpada w poważne kłopoty.

No i zakończenie! Odrobinkę przeczuwałam, że z jedną postacią jest coś nie tak, ale nie spodziewałam się, że wyjaśnienie zagadki będzie takie a nie inne!

Możliwe, że są thrillery/kryminały bardziej zagmatwane. Jednak dla mnie, która z tym gatunkiem dopiero zaczyna, historia była naprawdę ciekawa.

Czyta się bardzo przyjemnie, czasem można się wkurzać na zachowanie niektórych postaci, choć w moim odczuciu wcale nie zmniejsza to wartości powieści.

Mogę ją jak najbardziej polecić, sama drogą wymiany nabyłam jeszcze dwie książki tego autora.

A jak to jest u was? Znacie Cobena? Czytaliście już tą pozycję?

Dajcie koniecznie znać!

Do zobaczenia!