Szukaj na tym blogu

sobota, 21 września 2019

36. Magia dla wytrwałych, czyli "Czarny Mag..." Rachel E. Carter

Ta seria pojawiła się już jakiś czas temu, widziałam recenzje zarówno pierwszej, jak i drugiej części na booktubie i booktagramie,

Jednak dopiero premiera części trzeciej (z powstałych czterech), która mała miejsce 18.09 dzięki wydawnictwu Uroboros popchnęła mnie do tego, by w końcu ją przeczytać.

Czy żałuję?
To za chwilę!

A o czym mówię?

Oto seria "Czarny Mag" Rachel E. Carter!








~ * * * ~


Pierwsze dwie części, czyli "Czarny Mag. Pierwszy Rok" oraz "Czarny Mag. Adeptka" opowiadają o przejściach głównej bohaterki - Ryiah - i jej brata oraz przyjaciół w Akademii Magii.

I bynajmniej, nie jest to ani Hogwart, ani Uniwerstyet Łysogórski...

Oba te tomy doprowadzają nas do wydarzeń z części "Carny Mag. Kandydatka".

Przygód Ryiah i Darrena ciąg dalszy, intryga ściele się gęsto (tak, intryga, ale i... ups, ciii!).



Bo przyznaję, z tomu na tom klimat powieści staje się poważniejszy, bardziej mroczny, cięższy. Bardzo wyraźnie widać, jak wraz z dorastaniem bohaterów (w pierwszej części są nastolatkami, w trzeciej mają po 20 lat) zmieniają się problemy, z jakimi muszą się mierzyć.

I właśnie, bohaterowie. Tu "Kandydatce", ale i całej serii trzeba oddać, że postaci są bardzo żywe. Wręcz idealnie nieidealne.
Popełniają błędy, mówią to, czego mówić nie powinni, działają czasem impulsywnie, żałując później swojego zachowania.

I tak, to momentami może irytować, jednak w ogólnym obrazie osobiście odczytuję to jako ogromny plus.


No i cały świat przedstawiony, to jak autorka rozwiązała używanie magii!
Ogromne ukłony, bo to było (przynajmniej dla mnie) coś nowego.
Nie mówiąc o politycznej intrydze, choć powinnam napisać, politycznych intrygach!

Tego ostatniego ja sama fanką nie jestem, jednak sam koncept bardzo doceniam, bo przyznam, że czytelnik może mieć z tym nie lada zagwozdkę i wiem, że będzie spora część, która tego w książkach szuka.

I oczywiście, że "Kandydatka", czy tez cała seria "Czarny Mag" nie jest wolna od szablonów, czy pewnych klisz, jednak są one w niej na tyle ciekawie i oryginalnie użyte, że wcale nie przeszkadzają.


Historia od początku wciąga, trzyma w napięciu, a czytelnik śledzi, co też się na następnej stronie wydarzy.
W jakie kłopoty wpakuje się główna bohaterka?

Seria wywołuje w czytelniku autentyczne emocje, które pozostają jeszcze długo po skończeniu książki, co również jest plusem!
Nie sposób jest łatwo wyrzucić "Czarnego Maga" z głowy, oj nie łatwo!

Nie mówię, że to seria idealna, bo wiadomo, zawsze znajdzie się coś, do czego będzie się można przyczepić.

Osobiście jednak sądzę, że to naprawdę dobra seria, a ostatnia część już szczególnie!

Czy czekam na tłumaczenie ostatniej części? W sumie, to owszem. Choć boję się tego, co w niej będzie, bo już spodziewam się jakie emocje we mnie wzbudzi, jednak ciekawa jestem jak autorka wybrnie z zaczętych wątków! 








A Wy, znacie już tą serię?
Dajcie koniecznie znać, czy tak, a może macie zamiar przeczytać?
Piszcie w komentarzach!



Zapraszam Was też jak zawsze serdecznie na mój Instagram, gdzie codziennie dzielę się z Wami nowinkami w Słownym Świecie!

Ściskam Was ogniście!

Do zobaczenia!












poniedziałek, 9 września 2019

35. Uważajcie, czego sobie życzycie, czyli "Skrzynia ofiarna" S. Martin

Przyznam się Wam, że ja nie bardzo lubię horrory, thrillery też nie są wśród moich ulubionych gatunków.

A jednak, pamiętacie że "Inkub" którego przeczytałam bardzo mi się spodobał.

Dlatego też, gdy zobaczyłam dzisiejszego bohatera w nowościach wydawnictwa YA, to nie myślałam wiele.

Stwierdziłam: biorę! Opis był zachęcający, więc czemu nie.

A mowa o:

"Skrzyni ofiarnej" Stewarta Martina.





Premiera książki 18.09.



Co bylibyście w stanie zrobić, by spełniło się Wasze pragnienie?
By zatrzymać przy sobie osoby dla Was drogie?

Dwa pokolenia, dwie czteroosobowe grupy przyjaciół.

Trzy zasady.

I jedna skrzynia, która zmieni życia bohaterów na dobre.


~ *** ~


Powiem Wam, że książka naprawdę mnie zaskoczyła. Jakoś nie zarejestrowałam, że to ma być osadzone w USA lat 80'
Zdecydowanie od pierwszych stron czuje się duszną atmosferę,  która nie mija właściwie do samego końca.

Książka bez wątpienia wciąga i bardzo ciężko się od niej oderwać!

Niewątpliwym plusem jest stopniowe odkrywanie całej intrygi, która kryje się za tytułową skrzynią ofiarną.
Sama ona wzbudza mega niepokój.

Osobiście nie raz podczas czytania wstrzymywałam oddech i byłam strasznie ciekawa, jak to się skończy!


W moim odczuciu autorowi naprawdę zgrabnie wyszło oddanie klimat czasów w jakich osadził akcję.

Bohaterowie może nie koniecznie wzbudzają naszą sympatię, jednak to też jest dość ciekawe, kibicować postaciom (bo w sumie się im, przynajmniej niektórym, kibicuje), które nie są do końca miłe.




Sądzę, że "Skrzynia ofiarna" spodoba się tym, którzy lubią w książkach napięcie i dreszczyk strachu!



No właśnie, jak to u Was jest? Lubicie się trochę pobać?


Dajcie znać w komentarzach!



Zaprasza Was też serdecznie na mój Instagram, gdzie codziennie dzielę się z Wami nowinkami w Słownym Świecie!

I co? Ściskam Was ogniście!