Szukaj na tym blogu

środa, 10 kwietnia 2019

30. "Cienie Nowego Orleanu" M. Lewandowski

Zamawiając książkę, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, robiłam to niemalże całkiem w ciemno.


Wiedziałam jedynie, że napisał ją Maciej Lewandowski i to tyle informacji, jakie miałam o autorze. No i, że będzie to kryminał.
Oraz, że podoba mi się tytuł.

Dość skąpa wiedza.

I co?

A zaraz Wam opowiem, bo jest o czym!

Poznajcie: "Cienie Nowego Orleanu".







Ameryka lat 20' minionego wieku. Czasy prohibicji i wciąż dogasającej segregacji rasowej.

Porucznik Legrasse z policji Nowego Orleanu podczas jednej z akcji trafia na coś, co budzi uśpione od dawna demony.

I to nie tylko te w głowie policjanta, ale i w rzeczywistości.

Mimo licznych sugestii oraz ostrzeżeń Legrasse nie ma jednak zamiaru odpuścić, zdeterminowany, by tym razem do końca rozwikłać ciążącą mu tajemnicę.

Co ostatecznie odkryje Legrasse?
Czy prawda będzie warta ceny, jaką przyjdzie mu zapłacić?

Koniecznie sprawdźcie sami w książce!



Pamiętacie, na początku mówiłam, że ta pozycja była dla mnie niewiadomą.


Jak się okazało, mój instynkt nie zawiódł!

Od pierwszych stron jesteśmy wyciągnięci w wir wydarzeń.
Duszny, kolorowy, pełen kontrastów Nowy Orlean wchłania czytelnika i nie chce wypuścić ze swoich objęć.

Towarzyszymy Legrassowi w różnych parszywych miejscach, razem z nim doświadczamy strachu, bólu i poznajemy to, co dla racjonalnego umysłu jest nie do pojęcia.

Czytelnikowi udzielają się wszystkie emocje bohatera zwłaszcza, że sam Legrasse wzbudza sympatię.
Osobiście bardzo mu kibicowałam i do samego końca trzymałam kciuki, by nic mu się nie stało, co wcale nie było takie oczywiste.

A skoro już o tym mowa:
Paleta postaci jest tak niesamowicie barwna! A co najważniejsze, to postacie żywe, których losy wywołują w czytelniku autentyczne emocje.


Czytając "Cienie Nowego Orleanu" ja osobiście miałam przyjemne skojarzenie z jedną częścią cyklu "Upiór południa" Mai Lidii Kossakowskiej, co zdecydowanie jest plusem.

Podsumowując:
Historia napisana bardzo dobrze, lekkim, obrazowym językiem, z opisami, które nie raz wywołają ciarki na plecach.

Zdecydowanie wciąga i dostarcza mnóstwo rozrywki.

Fabuła jest nieoczywista, teoretycznie mamy podanego antagonistę, ale... no właśnie.
Zakończenie wprawia mocno w zaskoczenie.

Zdecydowanie pozycję polecam!



Czytaliście już "Cienie"?

Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jakie macie odczucia!

Niezmiennie zapraszam Was też na mój Instagram


Do zobaczenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz